Królewska mirra na licu

Posted on Posted in aromaterapia

Moja logika wypracowała kilka dni temu taką ścieżkę rozumowania: coraz mocniejsze światło bezlitośnie oświetla moje brudne okna, o kurcze, trzeba coś zrobić z cerą. Potrzebuję zatem super kosmetyk – to dalszy ciąg mojego rozumowania.

Sięgam więc na półkę z książkami kucharskimi, na której mieszka niezbędnik informacyjny o domowych kosmetykach, czyli książka Klaudyny Hebdy.

Najchętniej przygotowałabym sobie wyciąg ze świeżych płatków róży pachnącej, bo akurat mi się na tej stronie otworzyło i opis różanego peelingu do ciała jest zbyt kuszący, żeby go nie wypróbować natychmiast, staczam więc walkę sama ze sobą i jednak decyduję się zrobić coś, do czego produkty są dostępne już a nie za kilka miesięcy.

A wszystko to dlatego, że niedawno pisałam o marcowej promocji Young Living i przypomniało mi się, jaką cudowną substancją jest olejek eteryczny z mirry. Jako że olejek z mirry jest bardzo dobry do pielęgnacji suchej skóry, więc po zimie przyda się w sam raz. Cena za ten olejek mocno ochładza emocje, ale też mamy doczynienia z substancją prawdziwie szlachetną, bardzo drogą od zawsze i używaną od tysiącleci (dosłownie) przez królewskie i szlacheckie rody, bo tylko bardzo zamożni ludzie mogli sobie na niego pozwolić.

Olejki mają to do siebie, że każdy jest niezwykły i każdy jest indywidualistą i ‘naj’ w swojej dziedzine, np:

  • trawa cytrynowa (ang.lemongrass) jest najlepsza na ścięgna,
  • olejek goździkowy (ang. clove) jest bardzo skuteczny jako substancja anty-aging,
  • lawenda jest najlepsza na blizny

i tak dalej.

Mirra jest prawdziwie starożytnym olejkiem. Wzmianki o niej znajdują się w egipskim Papirusie Ebersa z XVI w. p.n.e., najstarszym znanym nam medycznym dokumencie. Arabowie stosowali olejek z mirry m.in. na wysuszoną, popękaną skórę. O olejku z mirry możemy przeczytać zarówno w Biblii jak i u św. Hildegardy z Bingen. Pozyskiwany jest identycznie jak olejek frankincense, czyli poprzez destylację parową wyszuszonych grudek żywicznych. Żywica pochodzi z rośliny, która jest małym drzewem lub dużym krzewem z rodziny osoczynowatych (ang. burseraceae) i jest rdzenną rośliną północno-wschodniej Afryki i Półwyspu Arabskiego. Żeby w pełni zachwycić się mądrością natury i olejkiem z mirry trzeba zaglądnąć w jej skład chemiczny, czyli w dziedzinę zupełnie mi obcą. Natomiast odrobina choćby wysiłku intelektualnego nagradzona jest sowicie, obiecuję !

Olejki eteryczne są substancjami o bardzo złożonym składzie chemicznym, możemy przyjąć, że każdy olejek składa się z 200-500 substancji, mimo, że na razie nauka nie określiła ze 100-u procentową pewnością składu żadnego z nich. O ile każdy olejek ma 4-6 głównych składników, dających w sumie 80-95% objętości olejku to z pobieżnych obliczeń wynika, że również każdy z nich ma 194-494 składników występujących w śladowych stężeniach.

Olejek z mirry zawiera kilka substancji, które zachowują się zupełnie inaczej niż powinny:

  • Furanoidy, odpowiedzialne za fotoczułość olejku i brązowienie skóry pod wpływem promieni UV – w olejku z mirry nie tylko nie maja one takiego działania, olejek z mirry chroni przed promieniami słonecznymi działając jako filtr słoneczny,
  • Kwas mrówkowy i octowy, które są toksyczne dla naszej skóry – w olejku z mirry nie czynią nam żadnej piekącej krzywdy,
  • Ksylen, który jest substancją drażniącą i szkodliwą – jako składnik olejku z mirry jest zupełnie nieszkodliwy.

Wytłumaczenie tego zjawiska jest albo trudne albo proste. W zawiłości chemii organicznej niestety nie jestem w stanie się zagłębic, wiem natomiast, że setki śladowych składników olejku z mirry tak wzajemnie na siebie działaja, że wyciszają toksyczne działanie innych składników. Zresztą to samo dotyczy wszystkich innych olejków eterycznych, dlatego bardzo ważne jest, aby olejki, których używamy były jak najstaranniej wyprodukowane, gdyż ograbienie olejku z tych substancji śladowych osłabia jego właściwości lecznicze.

Żeby było mało, olejek z mirry jest jednym z łagodniejszych olejków, bezpieczny nawet dla kobiet w ciąży, z powodzeniem stosowany jako środek przeci rozstępom i przygotowujący ciało do porodu (wzmocnienie skóry).

Olejek ma silne właściwości antyutleniające, przeciwzapalne , antywirusowe, przeciwpasożytnicze, przeciwdziała tworzeniu się guzów, rozluźnia i działa znieczulająco. Może być z powodzeniem stosowany przy stanach zapalnych jamy ustnej.

Medycznie można zastosować olejek u osób chorych na cukrzycę, raka, choroby wątroby, infekcje grzybicze oraz problemy skórne.

Olejek z mirry jest bogaty w seskwiterpeny, substancje bezpośrednio oddziaływujące na podwzgórze, przysadkę mózgową oraz ciało migdałowate, siedzibę naszych emocji. Podwzgórze jest ważnym gruczołem hormonalnym , sprawującym m.in. kontrolę nad tarczycą oraz produkującym hormon wzrostu.

Teoria teorią, a życie życiem, zajrzałam więc na stronę, na której ludzie umieszczają opisy swoich doświadczeń z olejkami eterycznymi Young Living (oil-testimonials.com). Szczerze mówiąc, zatkało mnie – wyleczone cysty, rany powypadkowe, grzybice, różne problemy skórne, szczęsliwe porody. Lektura fascynująca i pouczająca.

Olejek z mirry jest drogi – ale porcja wiedzy nie zaszkodzi, a olejek z mirry może się pojawić w Waszym życiu zupełnie nieoczekiwanie, lub odwrotnie, drogą świadomego zakupu. Do kosmetyków potrzebujecie dosłownie kilka kropli, więc 5 ml starczy na wiosnę i lato.

Jeżeli lubicie przygotowywać domowe kosmetyki, to olejek z mirry możecie dodać prawie do wszystkich, szczególnie osoby o suchej lub chwilowo przesuszonej cerze.

Do kosmetyków kupionych w sklepach też można dodać olejek eteryczny, ale tu już trzeba zatroszczyć się, aby kosmetyk był jak najbardziej naturalny. Im bardziej skład kosmetyku jest wzmocniony substancjami wyprodukowanymi w laboratoriach, tym większe prawdopodobieństwo ‘niezgody’ między olejkiem i składnikami kremu.

Olejek z mirry może być składnikiem emulsji ochronnej przed nadmiernym działaniem słońca.

KOSMETYK przeciwsłoneczny:

Potrzebujemy olejki eteryczne : z mirry (4-5 kropli), nasion marchewki (4-5 kropli) i i lawendy (20 kropli), dolewamy do 100 ml dobrej jakości oleju do masażu (musi być naturalny) i smarujemy się kilkakrotnie w ciągu dnia.

Pamiętajcie, że marcowe i kwietniowe promienie słoneczne są mocniejszeniż nam się wydaje, a skóra jest odzwyczajona od słońca.

Za pozwoleniem Klaudyny Hebdy podaję przepis na bajecznie prosty do wykonania kosmetyk. Wiem, że brzmi to jak wyzwanie – ‘sama przygotowuję sobie kosmetyki’, ale wierzcie, jak raz spróbujecie to możliwość uzależnienia się jest bardzo prawdopodobna.

Przepis jest jeden, zdecydowałam się z Wami podzielić moim odkryciem, prawdziwą eureką. Zrobiłam sobie ten peeling zaraz po otrzymaniu książki i po jego użyciu moja skóra nie potrzebowała żadnego kosmetyku ! Nawilżona, natłuszczona, napięta, rozświetlona. Naprawdę? Po peelingu? To co ja robię, wydając pieniądze na kosmetyki?

Przepis autorstwa Klaudyny Hebdy ze strony 144, streszczam go troszeczkę.

Ziarenkowe oczyszczanie twarzy

Czas przygotowania 5 min, poziom trudności żaden (czyli bardzo łatwo), dla każdego rodzaju skóry.

Składniki:

1 łyżka nasion słonecznika

1 łyżka płatków owsianych

1 łyżka migdałów

Pół łyżki ulubionego oleju: słonecznikowy, migdałowy, jojoba

1 kropla olejku eterycznego, Klaudyna sugeruje pomarańczowy ale myślę, że możemy podmienić na olejek z mirry.

Przygotowanie:

Słonecznik, migdały i płatki rozcieramy w moździeżu lub mielimy w młynku do kawy. Olejek eteryczny dolewamy do oleju, a całość łączymy z suchymi składnikami ucierając łyżką. Do oczyszczania twarzy można troszkę masę rozcieńczyć wodą, peeling będzie wtedy łagodniejszy.

Z doświadczenia własnego – ilość jest wystarczająca na 2 osoby. Można się podzielić, szybciej zużyć kosmetyk i zrobić sobie nowy. Nadmiar można przechowywać w lodówce a jeśli nie, to przynajmniej w ciemnym, chłodnym miejscu.

Olejek z mirry możecie dodać do wszystkich kosmetyków, do których macie ochotę. Pamiętajcie tylko, że olejki nie rozpuszczają się w wodzie, trzeba je najpierw dodać do substancji oleistej, a dopiero potem do innych składników.

Olejek z mirry może być kosmetykiem o antyrakowym działaniu lub lekarstwem o właściwościach kosmetycznych. A może być po prostu substancją do namaszczania stópek na dobranoc z taką myślą:

„Rodziny królewskie przez tysiącecia doświadczały niezwykłości mirry i ja też.”

Tekst: Justyna Gawąd

Bibliografia: „The Chemistry of Essential Oils Made Simple”, D. Stewart; „Essential Oils Integrative Medical Guide”, D.Gary Young, „Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu”, Klaudyna Hebda

0 thoughts on “Królewska mirra na licu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *