Energia przekonań

Posted on Posted in dusza i umysł

Łatwiej rozbić atom niż przesąd.
Albert Einstein

Paradoksalnie to zdanie pasuje jak ulał do tzw. światopoglądu naukowego. No bo czymże jest nauka, jak nie zbiorem poglądów, mających wyjaśnić funkcjonowanie wszechświata?

Wszystko, co nie stoi w zgodzie z obowiązującym paradygmatem, długo uznaje się za nieistniejące lub ośmiesza się jako ciemnotę i zabobony.
Nie trzeba daleko szukać przykładów tak niechlubnej postawy nauki – doświadczyli jej choćby sam Kopernik czy Galileusz.
Najwybitniejsi filozofowie i astronomowie tamtej epoki: Justus Lipsius, Tycho Brahe, Joseph Scaliger, Francis Bacon opowiadali się za geocentrycznym systemem Ptolemeusza, który choć całkowicie fałszywy, przemawiał do znakomitej większości ludzi, bo zwyczajnie był zgodny z codzienną ludzką obserwacją.
Heliocentryzm w swojej istocie nie był odkryciem, jak się powszechnie uważa, a jedynie nowym uzasadnieniem twierdzeń znanych wówczas od osiemnastu stuleci. Przewrót Kopernika polegał więc raczej na odwadze myślenia oraz na przeciwstawieniu się autorytetom i panującym fałszywym poglądom.

Wydawało się, że Kopernik i współwyznawcy jego teorii zainicjowali powstanie nowożytnej nauki, gdzie nie ma miejsca na niepodważalne twierdzenia (dogmaty), a każde poznanie powinno być weryfikowane. Jednak doświadczenia współczesnych pionierów kolejnych odkryć nie potwierdzają tak otwartego podejścia nauki do wciąż pojawiających się nowych aspektów naszej wiedzy. Nauka swoich „przesądów” trzyma się kurczowo.

Jeśli świat naukowy ma problem z nanoszeniem korekt do swojego stanu wiedzy, nie dziwy fakt, że przeciętny człowiek również opornie wprowadza zmiany do swojego życia, a scenariusz życia utkany jest właśnie z indywidualnych przesądów i przekonań.

Od lat, choć dopiero ostatnio szerzej upubliczniane, odkrycia fizyki i biologii kwantowej pokazują, że to właśnie siła naszych przekonań materializuje naszą rzeczywistość.

Nasze myśli i uczucia zdolne są do wszystkiego, pozwalają nam stać się takimi, jakimi byśmy chcieli być lub wręcz przeciwnie – pogrążają nas w codziennym piekle, począwszy od zdrowia lub choroby, przez osiągnięcia lub permanentne niepowodzenia, po zwykłą umiejętność radowania się życiem lub wpędzaniem się w otchłań depresji.
Tę wiedzę posiadamy od wielu tysiącleci, o czym można się przekonać zgłębiając najstarsze religie i systemy filozoficzne świata.

W latach 40-tych XX wieku Max Long podczas pracy w jednej z hawajskich szkół, przez przypadek, zetknął się z miejscowymi praktykami magicznymi. Następnie w celu bliższego ich poznania spędził znaczną część życia na poszukiwaniach specyficznego języka oraz na poznawaniu samych strażników tej tajemnej wiedzy – Kahunów.
Jego następca, profesor psychologii, Serge Kahili King, dzięki licznym książkom, wykładom i szkoleniom spopularyzował zagadnienie szamanizmu hawajskiego, zapoznając z nim zachodnią cywilizację. W swojej książce pt. „Szaman Miejski” przedstawił podstawowe zasady Huny, „określające, w jaki sposób przejawiają się ukryte
i wewnętrzne przyczyny zewnętrznych zdarzeń”.

Pierwsza zasada brzmi – świat jest dokładnie taki, jaki myślisz, że jest
(w oryginale – Ike), czyli cokolwiek myślisz, zawsze masz rację. Ta starożytna prawda odbija się echem w mądrościach i powiedzeniach ludowych.
Któż z nas nie słyszał o samospełniającej się przepowiedni lub o tym, że złe myśli ściągają złe wydarzenia? Ta sama zasada działa także w drugą stronę – pozytywne przekonania tworzą pozytywne zdarzenia, stawiając na naszej drodze właściwych do ich realizacji ludzi i sprzyjające okoliczności.

Nauka to potwierdza i choć nie umie do końca wytłumaczyć, umie to zmierzyć za pomocą coraz nowocześniejszej aparatury. Wielu nauczycieli duchowych na całym świecie traktuje to zagadnienie głębiej, twierdząc, że całość doświadczeń życiowych to materializacja naszych wierzeń, przekonań i myśli.

Vadim Zeland, rosyjski fizyk, w swej książce „Transerfing rzeczywistości” przedstawia definicję świata jako dualnego zwierciadła. Rzeczywistość ma dwie postaci: fizyczną, która jest namacalna i metafizyczną, leżącą poza zasięgiem postrzegania, co nie znaczy, że nieistniejącą. Człowiek sądzi, że to odbicie jest prawdziwą rzeczywistością, że świat zewnętrzny istnieje sam przez się i nie da się nim kierować. W rezultacie życie staje się podobne do gry, w której nie my określamy zasady. Możemy podejmować próby wywarcia wpływu, ale to działania z pozycji pionka, a nie rozgrywającego.
Według Zelanda dopiero energia myśli człowieka w określonych warunkach jest w stanie zmaterializować ten lub inny sektor przestrzeni wariantów.
Ci, którzy wypróbowali „transerfing”, ze zdumieniem opowiadają, że ich myśli w niepojęty sposób ziszczają się, a rzeczywistość zmienia się dosłownie na ich oczach. Warunkiem jest stan, który transerfing nazywa jednością duszy i umysłu i to w nim rodzi się siła sprawcza, tzw. zamiar zewnętrzny.

Podobnego zdania jest Pierre Franckh w swojej książce „Prawo rezonansu”.
Stwierdza on, że dopiero brak dysonansu między odczuciami serca i umysłu, pozwala wytworzyć odpowiednie pole, które wibrując przyciągnie do nas rzeczy o podobnych częstotliwościach drgań.

Medycyna akademicka długo utwierdzała nas w przekonaniu, że serce jest po prostu pompą, dzięki której krąży krew w naszym organizmie, podkreślając zarazem nadrzędną rolę mózgu. W 1993 roku, Instytut Heart Math przeprowadził badania w obszarze fizjologii emocjonalnej i wzajemnego oddziaływania na siebie serca i mózgu. W trakcie eksperymentów odkryto, iż serce otoczone jest potężnym polem energetycznym, które kilkakrotnie przewyższa to wytwarzane przez mózg. Jego średnicę ustala się na minimum 2,5 m. Siła elektrycznych sygnałów serca (EKG) jest ok 60-krotnie większa od siły sygnału mózgu (EEG), a pole magnetyczne serca jest nawet 5000 razy silniejsze od pola magnetycznego mózgu. Przez serce wysyłane jest zatem więcej energii niż przez mózg. Pojawiło się więc pytanie, jaki głębszy sens może mieć istnienie takiego pola wokół serca. Wygląda na to, że wytwarzane w nim pola magnetyczne i elektryczne komunikują się stale z innymi organami i nawet mózg nie działa samodzielnie, lecz otrzymuje sygnały
z serca. Badania potwierdziły, że informacje z serca do mózgu przenoszone są za pomocą emocji i przekonań. Serce jest więc pewnego rodzaju przekaźnikiem, który przekształca sądy i uczucia w drgania elektryczne i magnetyczne, wpływając nie tylko na ciało, ale oddziałując na świat fizyczny. Jeśli więc racjonalizacja umysłu zostanie wzmocniona siłą uczucia, wysyłana energia będzie nieporównanie większa.


„Zaprawdę mówię wam: jeśli będziecie mieć wiarę silną, będziecie dokonywać nie tylko tego, czego ja dokonałem (…), ale nawet gdy powiecie tej górze „podnieś się i rzuć się do morza” – tak się stanie.
I wszystko otrzymacie, o co tylko prosić będziecie z wiarą na modlitwie”
Ewangelia wg św. Mateusza

Rzeczywiste ograniczenia istnieją więc wyłącznie w naszej głowie, a niemożliwe jest tylko to, co uznamy za niemożliwe.

Dokładnie to samo mówi druga zasada hawajskiej Huny – nie ma żadnych ograniczeń (w oryginale Kala). Nasuwa się wobec tego oczywisty wniosek, że możliwe jest wszystko. Z naszej strony wymagana jest jedynie wiara, wynikająca z pierwszej zasady szamańskiej.

Ponieważ nie jesteśmy sami we wszechświecie, stopień w jakim jesteśmy w stanie dzielić się pewnymi informacjami z innymi, zależy również od ich przekonań. Im więcej jest osób, które wierzą, że zmiana, jakiej pragniemy jest możliwa, tym łatwiej jest jej dokonać.

W latach 60-tych Robert Rosenthal i Lenory Jacobson, z University of California, przeprowadzili badanie Pygmalion in the Classroom. Była to właśnie próba sprawdzenia efektu, jaki wywierają oczekiwania innych na zachowanie danej osoby. Eksperyment odbył się w amerykańskiej państwowej szkole podstawowej i wzięły w nim udział dzieci z klas I-VI. Zdiagnozowano ich poziom inteligencji za pomocą testu kompetencji intelektualnych zwanego TOGA (Tests of General Ability), nauczycielom zaś powiedziano, że w badaniu wykorzystano Harvardzki Test Uczenia się (Harvard Test of Inflected Acquisition), pozwalającym prognozować przyszłe sukcesy szkolne uczniów i który wyłonił grupę o szczególnych predyspozycjach w tym kierunku. W rzeczywistości przeprowadzony test nie pozwalał na taką diagnozę. Nauczycielom z poszczególnych klas przekazano listy uczniów, którzy rzekomo uzyskali najlepsze wyniki w „teście harvardzkim” (20 proc. uczniów z każdej klasy) z zapewnieniem, że u tych osób w ciągu najbliższego roku szkolnego należy spodziewać się zwiększonych możliwości intelektualnych i – co za tym idzie – wybitnych wyników w nauce. W rzeczywistości na listach znaleźli się przypadkowo wskazani uczniowie, ani lepsi, ani gorsi od pozostałych. Ich możliwości intelektualne nie odbiegały w żaden sposób od reszty klasy.

Prawdziwym celem badania było sprawdzenie, jak przekazana nauczycielom informacja o spodziewanym wzroście edukacyjnych możliwości uczniów, wpłynie na ich prawdziwy iloraz inteligencji.
Pod koniec roku szkolnego wyniki pokazały, że uczniowie, u których spodziewano się wzrostu edukacyjnych możliwości, rzeczywiście osiągnęli zdecydowanie lepsze wyniki
w teście inteligencji niż pozostali.
Eksperyment pokazał, że gdy nauczyciele uwierzyli w wyniki testu (który w ogóle nie został przeprowadzony), to mimowolnie postępowali w taki sposób, by rzeczywistość potwierdziła ich oczekiwania. Można przypuszczać, że dokładniej oceniali prace uczniów, poświęcali im nieco więcej czasu, dawali zadania mogące ujawniać ich „potencjalnie wysokie możliwości intelektualne”. Wszystko to sprawiło, że te możliwości w istocie się pojawiły.

Wniosek z tego badania nierozerwalnie łączy się zarówno z obserwacjami fizyki kwantowej – obserwator wpływa na zachowanie podmiotu obserwacji – jak i z kolejnymi zasadami Huny – energia sprawcza podąża zawsze za uwagą (Makia) oraz że moc pochodzi w wnętrza (Mana).
Uwaga nauczycieli skupiona była na wyselekcjonowanej grupie uczniów, sprawiając tym samym uruchomienie ich wewnętrznej mocy.

Można powiedzieć, że nasza wiedza o funkcjonowaniu wszechświata zatoczyła koło.
Przez lata błądzenia i kwestionowania, za pomocą instrumentów naukowych, które najbardziej przemawiają do naszych post oświeceniowych umysłów doszliśmy do tego, co wiemy od tysiącleci. Nauka nie jest raz na zawsze zapisaną prawdą absolutną, bo umysł ludzki nie jest w stanie stworzyć sam niczego zasadniczo nowego. Może on jedynie zaproponować nową konfigurację ze starych elementów.

„Nowe” ma swoje źródło poza umysłem, jak trafnie opisał to Albert Einstein:

„Odkrycia w nauce nie dokonuje się drogą rozważań logicznych. W logiczną formę odkrycie obleka się dopiero potem, w trakcie jego opisywania. Odkrycie, choćby najmniejsze, to zawsze olśnienie. Rezultat przychodzi z zewnątrz i tak niespodziewanie, jakby ktoś go podpowiedział”.

 

tekst: Magdalena Brejdygant
foto: Aga Silska
źródło: PierreFranckh „Prawo rezonansu”, V. Zeland „Transerfing rzeczywistości”,
S. Kahili King „Szaman Miejski”.

6 thoughts on “Energia przekonań

  1. Świetny artykuł. Człowiek po przeczytaniu rośnie w sile. Lepsze niż godzina psychoterapii. Polecam i gratuluje naukowego podejścia i wielowątkowego zgłebienia tematu

  2. Rewelacyjny artykuł, mądry i napisany językiem zrozumiałym nawet dla osób totalnie zamkniętych na psychologię, ezoterykę i inn. Gratulacje dla autorki

  3. Przeczytalam dzisiaj, swietny tekst, trafia w sedno, pobudza ciekawosc, przypomina zasady, ktore trzeba pamietac. Wspomniane ksiazki sa mi bliskie, polecam wszystkim. Autorce gratuluje klarownego ujecia tematu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *