Wgoogluj się w siebie

Posted on Posted in mind w wielkim mieście

Stało się! Dałam się uwieść bez reszty pewnej książce, która, póki co, nie została jeszcze wydana w Polsce, choć nie wierzę, że na jej polski przekład trzeba będzie długo czekać. My tymczasem, dla zaostrzenia apetytu, możemy sobie zajrzeć do środka. “Search Inside Yourself” (Szukaj Wewnątrz Siebie) napisał Chade-Meng Tan, jeden z najwcześniejszych twórców Google’a.

Na jego wizytówce, zamiast nazwy stanowiska, widnieje napis, rodem z urodzinowej śpiewanki: “Jolly good fellow which nobody can deny”, co znaczy ni mniej ni więcej – „Bardzo fajny gość, nie może zaprzeczyć nikt”. W jego oficjalnym zakresie obowiązków leży: „oświecać umysły, otwierać serca i wprowadzać pokój na świecie”.

To doprawdy niezwykły człowiek. Błyskotliwie inteligentny posiada zniewalający sposób bycia, zjednujący mu wszystkich wokół. Ta niespotykana ludzka jakość jest wykorzystana w Google, bastionie intelektu, w najlepszy możliwy sposób. Otóż Meng stworzył program na użytek Google University nazwany tak, jak wspomniany wcześniej tytuł książki – Search Inside Yourself. Pasuje jak ulał do firmy, która bądź co bądź stworzyła największą internetową wyszukiwarkę.

Meng rozebrał na kawałki zasady inteligencji emocjonalnej i złożył je z powrotem w genialny sposób, wskazując, że poznanie samego siebie jest podstawa tej inteligencji, a najlepszą mentalną aplikacją jest trening metodą medytacji Mindfulness.

Ten wgląd jest podstawą programu i treningu. Ogromne powodzenie programu przerodziło się w książkę.

W moim przekonaniu jest ona prawdziwym darem i polecam ją każdemu. Napisana z lekkością, atrakcyjnym językiem, zmieszanym ze slangiem internautów, przez kogoś kto jest nie tylko inżynierem, ale także człowiekiem sukcesu o złotym sercu. Są tacy, którzy uważają go wręcz za wyższą istotę, kogoś w rodzaju Bodhisattvy.

Kurs Menga jest prowadzony w Google od roku 2007. Dla wielu uczestników był przełomem w życiu zawodowym i osobistym. Autor w niesłychanie przystępny sposób, bez pompy i zadęcia, wprowadza w arkana pracy nad sobą, pokazując jak silny jest związek właśnie między poznaniem siebie a sukcesem, dobrostanem i doznaniem szczęścia.

Już same tytuły niektórych rozdziałów mogą to potwierdzić:

  • Organiczna, naturalna pewność siebie
  • Medytacja bez tyłka na poduszce
  • Ujeżdżanie emocji
  • Być skutecznym i lubianym jednocześnie
  • Światowy pokój w trzech łatwych posunięciach
  • Zbaw świat w wolnej chwili

A teraz sama metoda:

1. Intencja
Proces zaczyna się intencją np. zredukowania stresu, lepszego samopoczucia, dobrostanu. Albo może zechcesz rozwijać inteligencję emocjonalną, dla zabawy lub dla korzyści. Czy też zależy ci na pokoju na świecie czy coś w tym rodzaju.

W gruncie rzeczy, jeśli jesteś bardzo leniwy lub bardzo zajęty (lub jedno i drugie), możesz uznać, że już w tym momencie dokonałeś medytacji.

Sam zamiar staje się formą medytacji.

Za każdym razem gdy stwarzasz intencję, wzmacniasz równocześnie pewien nawyk mentalny. Jeśli będziesz to robić często, nawyk będzie się odzywać w różnych sytuacjach, kierując zachowaniem.

Np. jeśli często myślisz o swoim dobrostanie z intencją, aby go poprawić, możesz czasem nawet nieświadomie, zacząć układać wszystko tak, aby podejmować decyzje i działania prowadzące do dobrostanu, w efekcie czego on się naprawdę poprawi.
Z jeszcze większą silą działa to, gdy intencje dotyczą dobrostanu innych.

2. Oddech
Jak już wykreujesz intencje, następny krok to śledzenie oddechu.
Po prostu spokojnie, łagodnie skieruj uwagę na proces oddychania.
To wszystko. Klasyczna analogia to strażnik u bram miasta czujnie obserwujący wchodzących i wychodzących ludzi. Wyobraź sobie swój umysł jako strażnika oddechu.

3. Uwaga
Po chwili uwaga zaczyna się kumulować. Zauważysz, że umysł jest spokojny i skupiony. Możesz nawet poczuć się jakby w nurcie oddechu. Ten stan żeby trwać dłużej wymaga praktyki. U większości z nas trwa kilka sekund. I popadamy w rozproszenie – zaczynamy coś kombinować, o coś się martwić czy fantazjować. Za chwilę zdajemy sobie sprawę, że uwaga odpłynęła. Standardowa reakcja w tym momencie to samokrytyka. Zaczynamy sobie wyrzucać, że jesteśmy beznadziejni w medytacji i w ogóle do niczego. Na szczęście jest na to dosyć sprytny sposób:

zawrócić uwagę i skierować znowu na oddech.

pamiętać, że zawracanie uwagi jest jak ćwiczenie mięśni w siłowni

zauważyć postawę wobec siebie – jak siebie traktujesz i jak często gadasz na siebie do siebie. Jedziesz na biegu plotki. Teraz zmień bieg na ciekawość i życzliwość w stosunku do siebie. Ta zmiana biegu to kolejna medytacja i tworzenie nawyku.

Tutaj dodam, że ludzie praktykujący Zen mają fajne określenie na życzliwość wobec siebie – umysł babci. Babcia uważa, ze jesteś perfekt i kocha cię bez zastrzeżeń, choć może interweniować ostro, gdybyś chciał sobie zrobić krzywdę. Taki umysł właśnie mamy sobie przyswoić.

4. Postawa
Można medytować w dowolnej pozycji. Buddyści mają cztery: siedzącą, stojącą, leżącą i chodzącą, ale oni są zachłanni. Ważne jest jedno, najlepsza postawa to ta, w której jesteś czujny i odprężony jednocześnie i to przez dłuższy czas.

Ćwiczenie
Usiądź wygodnie w takiej pozycji jak opisana powyżej, jakkolwiek to rozumiesz.

Wykonaj trzy powolne, głębokie oddechy, aby wpuścić energię i odprężenie.
Pozwól, by oddech stał się naturalny, normalny. Skieruj uwagę na oddech. Nos, brzuch, albo całe ciało, cokolwiek to dla ciebie znaczy. Zauważ wdech, wydech i przestrzeń miedzy nimi.

(krotka przerwa)

Jeśli chcesz możesz myśleć o tym ćwiczeniu w taki sposób, że układasz umysł na oddechu jak na poduszce czy materacu, wygodnym miejscu odpoczynku. Pozwól teraz by umysł spoczął tam łagodnie, spokojnie. Bądź.

(długa przerwa)

Jeśli w jakimś momencie poczujesz, że uwagę rozprasza myśl, wrażenie, dźwięk z zewnątrz, po prostu to zauważ, doświadcz i odpuść. Nie oceniaj. Pozwól temu odejść lub być. Łagodnie zawróć uwagę i znowu skieruj na oddech.

(długa przerwa)

Kończysz tę medytacje zapraszając radość i spokój wewnętrzny.

Wdycham spokój

Wydycham uśmiech

Ta chwila

Cudownie.

Teresa Wojciechowska

Foto: Agnieszka Silska

One thought on “Wgoogluj się w siebie

  1. Absolutna rewelacja ta książka i oczywiście artykuł o niej. Mam nadzieję, że ktoś się zachęci to jej wydania w Polsce. Może Wydawnictwo MEDIUM?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *