Wartość człowieka. Co to jest?

Posted on Posted in myślę sobie

Choroba naszego świata polega na tym, że jesteśmy ładowani przekonaniem, iż koniecznie musimy być jacyś lub robić coś konkretnego, abyśmy mogli być…. wartościowi. Później trzeba, oczywiście w oczach odbiorców, na „społeczne granty” zasłużyć…. aby cieszyć się… życiem. Nieco chore, nie uważasz? Widzisz, ile napięcia w ciele przy tym wszystkim się gromadzi?

Najpierw się spinasz, aby wejść na piedestał, no ale skoro już tam jesteś, to „nie wypada” Ci upaść, bo „co o Tobie pomyślą inni”… I pomyśleć, że taki stan rzeczy nazywamy normalnym! A właśnie w takiej matni żyjemy i powtarzamy to z pokolenia na pokolenie, bez zastanowienia, bo skoro inni to robią to cóż…

A jeśli nie musiałbyś na nic zasługiwać, nikim być ani nie robić nic konkretnego, aby uznać swoją wartość? Tak po prostu wiedziałbyś, w głębi Siebie i bez konieczności potwierdzania na zewnątrz, że jesteś po prostu Wartościową Osobą, bez tych wszystkich dyplomów, oklasków, setki znajomych na fejsie i kilku innych rzeczy, których zadaniem jest pompowanie naszej samooceny. Ile spokoju i luzu pojawia się… wewnątrz… gdy nagle okazuje się, że nic nie musisz, a wszystko możesz, bo tak naprawdę zawsze mogłeś…

Co ma do tego Nu* ? Wszystko. Nu jest pytaniem o zmianę.
Napoleon Hill w swojej książce napisał:

„Jeśli na drodze do realizacji swojego największego marzenia pojawiają się upadki, to tak naprawdę Życie pyta Cię, czy wierzysz w siebie dostatecznie mocno, aby owo marzenie zrealizować i ogłosić je światu”.

Inny mówca powiedział coś jeszcze bardziej genialnego (aż mnie dreszcze przechodzą): „Szaleństwo przekraczania granic polega na realizacji marzenia, w które wątpi każdy, za wyjątkiem Ciebie samego”.

Więc parafrazując, można powiedzieć, że Nu pojawia się w momencie, gdy Życie ma Ci coś więcej do zaoferowania, ale do tej pory albo tego nie widziałeś, albo nie chciałeś widzieć, a już z pewnością metody, które przyjąłeś „do życia” po prostu straciły termin przydatności do spożycia.

Zobacz jak to jest (pisał o tym i Andreas i dr Servan i ja też), że wszystkie osoby, które przeżyły Nu… potraktowały to jako błogosławieństwo. To dopiero szalone! A może szalenie genialne!

Setki tysięcy osób rocznie opuszcza ziemski padół, gdy dopada ich Nu, ale może nie o Nu chodzi, ale o metody i sposób, w jaki do niego podchodzisz? Co nie pozwala nam się zmienić? Lęk. Lęk przed zmianą? No nie do końca, bo zmian mamy za sobą kilkaset w ciągu życia. Więc lęk przed czym? Lęk przed nieznanym, które za tą zmianą się kryje. Ale jeśli każdą zmianę w życiu (w tym Nu) traktowalibyśmy jak wyzwanie, a nie jako problem, nasza podświadomość szukałaby rozwiązania. Gdy zaś widzisz problem – stajesz przed ścianą, w dodatku taką, która istnieje tylko w Twojej głowie.

Jeśli bylibyśmy wolni, w życiu płynęlibyśmy wraz z nurtem rzeki, niewielu rzeczom się opierając, łapiąc każdą sytuację jako okazję do wzrostu, rozwoju. Istniałoby w nas wewnętrzne przekonanie, że wartość jest w nas samych, bez konieczności stosowania ozdobników.

Aby tak się stało, dobrze by było mieć poród bez przemocy i urodzić się w odpowiednim świetle. Dobrze by było, aby pępowinę odcięto dopiero, gdy przestanie pulsować oraz by mama była tak blisko, by słyszeć odgłos jej bijącego serca. A później, otrzymać od rodziców wszystkie komunikaty, których dziecko potrzebuje do prawidłowego rozwoju, żeby tata mówi córce: „jesteś piękną i pozwalam Ci w pełni przejawiać swoją seksualność”, a do syna: „za każdym razem, gdy upadniesz pomogę Ci się podnieść”. Żeby zawsze czuć się tym kimś wyjątkowym. Utopia? Nie, to bardzo realne.

Czego potrzeba?

Świadomości! A wtedy cały świat staje się placem zabaw, gdzie można realizować swoje marzenia i pragnienia. I gdziekolwiek pójdziesz, jesteś wolny od opinii i oceny innych ludzi, bo tak naprawdę nie potrzebujesz zwierciadła, aby potwierdzić swoją samoocenę… nie masz w sobie też arogancji, bo nie potrzebujesz nikogo poniżać, aby poczuć się lepiej (jesteś w końcu Wartością samą w sobie), nie musisz pompować swojego ego przez kolejne zabawki, które są tylko maską dla tego, że sam w siebie nie wierzysz. Nie trzeba byś psychologiem, by zobaczyć, że to kolos na glinianych nogach.

Nie musisz walczyć w życiu z nikim, jeśli masz świadomość, że poradzisz sobie w każdej sytuacji.

Jak to się ma w kontekście choroby? Jeśli u choć jednej osoby na Ziemi wystąpiła spontaniczna samoczynna remisja, to u Ciebie też może ona nastąpić, a lekarze znowu nazwą to „medycznym cudem”. Ale ten cud jest w Tobie. Tak, w Tobie. Bo skoro ja mogłem… Ty też możesz 🙂

Gdybyś miał teraz zamknąć oczy i zobaczyć przed sobą pulpit do sterowania swoim życiem, gdzie między zdrowiem a chorobą ustawiłbyś wskazówkę?

Zmień Wartość
Zmień Ją w Sobie!

Jesteś Tego Wart
Taki jaki Jesteś!
Taka jaka Jesteś!

*Nu – choroba nowotworowa; pomysł autora na odczarowanie stygmatyzującego określenia „rak”, które w umysłach pacjentów brzmi jak wyrok skazujący i samo w sobie odbiera energię do życia i zdrowienia.

tekst: Grzegorz Pawlak
Autor prowadzi bloga www.leczenieraka.blogspot.com, w którym dzieli się doświadczeniami z podróży, jaką była jego własna choroba nowotworowa.
Droga ku zdrowiu zmieniła całe jego życie. Na lepsze.

foto: Aga Silska

4 thoughts on “Wartość człowieka. Co to jest?

  1. O dziękuję :))) nie sądziłem, że doczekam się takiego zaszczytu 🙂
    I dziękuję za wyjaśnienie Nu na końcu… wiele osób wciąż nie chce zrozumieć, że można inaczej :/

    1. To my dziękujemy, że mamy pozwolenie publikowania Twoich artykułów i poruszających przemyśleń. Grzegorzu, to już drugi Twój tekst u nas przecież! I to nie koniec, mam nadzieję 🙂

  2. Super tekst!!!!! Weszłam natychmiast na bloga Grzegorza – też niezwykle interesujący. Dzięki, że wszyscy jesteście 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *