The Journey, uzdrawiająca podróż

Posted on Posted in dusza i umysł

Miała poczucie, że żyje w harmonii, zdrowo, świadomie. Jako terapeutka 20 lat praktykowała bardzo różne metody rozwoju osobistego i uzdrawiania. Brandon Bays była doświadczonym praktykiem dietetyki, kinezjologii, hipnozy, irydologii, programowania neurolingwistycznego i wielu innych form terapii. Wegetarianka, regularnie medytowała, ćwiczyła jogę, spełniona żona i szczęśliwa matka. Jeździła po świecie, prowadząc seminaria i inspirując ludzi do działania na rzecz zdrowia i szczęśliwego życia. A jednak czegoś zabrakło. Zachorowała.
Początkowo lekceważyła objawy, choć jej brzuch stale się powiększał. W końcu usłyszała diagnozę: guz wielkości piłki koszykowej miażdżył jej narządy. Czekała ją operacja.
Jak to się stało, że ona, ekspertka od zdrowia, która wiedziała chyba wszystko o uzdrawianiu duszy i ciała, ucząca innych – tak poważnie zachorowała?
Mając świadomość, że choroba jest tylko „informatorem”, Brandon pragnęła uniknąć interwencji chirurgicznej. Wycięcie guza byłoby równoznaczne z usunięciem skutku, a nie przyczyny choroby. Chciała mieć szansę uleczyć się na swój własny sposób, bez skalpela. Sześć i pół tygodnia później, po bardzo szczegółowych badaniach, została uznana za podręcznikowy okaz zdrowia. Po guzie nie było śladu. Jak tego dokonała?

Traumy zaklęte w komórkach
Dr Deepak Chopra, słynny amerykański lekarz medycyny ajurwedyjskiej, endokrynolog, nie uważa przypadków takich jak Brandon Bays za medyczne anomalia, a raczej traktuje jako dowody mądrości natury. Odwołując się do najnowszych odkryć w zakresie biologii i fizyki kwantowej oraz bazując na własnych badaniach i obserwacjach, twierdzi on, iż ludzkie ciało potrafi „myśleć”. Mobilizacja płytek krwi, kiedy trzeba zabliźnić skaleczenie, to nic innego jak pomoc wysłana przez podświadomość. Siniak goi się, ponieważ „inteligencja” przystąpiła do pracy nad tym. Ciało każdego z nas „wie”, jak uleczyć zadraśnięcie, ale niestety tylko ciała nielicznych zdają się wiedzieć, jak uleczyć raka. Zdaniem Chopry dzieje się tak dlatego, że nie znamy potęgi własnego umysłu. Organizm jest w stanie sam się regenerować. Komórki poszczególnych narządów odnawiają się w różnym tempie, np:
wątroby – w ciągu 6 tygodni,
oka – w ciągu dwóch dni,
skóry – 4 tygodnie.
W ciągu zaledwie roku wszystkie komórki naszego ciała zostają wymienione.
Teoretycznie stare, chore komórki powinny zostać zastąpione nowymi. Jednak, jeśli komórki zostały wadliwie „zaprogramowane”, ten zdegenerowany program jest przekazywany z generacji na generację. Kluczowe dla uzdrowienia jest więc uzyskanie dostępu do aktualnej pamięci komórkowej ( „oprogramowania” ), by ją wyczyścić.

Dr Gilbert Renaud, biolog, współtwórca Recall Healing, także dowodzi, że przyczyną chorób są emocje, z którymi nie potrafimy dać sobie rady. Połączył najnowsze odkrycia medyczne dr Hamera, Totalnej Biologii dr Sabbaha, NLP, medycyny chińskiej i wiele innych. Skoncentrował się na ustaleniu, jakie emocje i uczucia wpływają na rozwój konkretnych chorób. I tak, wg badań Recall Healing osteoporoza pojawia się, jeśli brakuje nam poczucia własnej wartości; choroba Parkinsona jest wynikiem próby zatrzymania ukochanej osoby, która nas porzuca; choroby uszu, nosa i gardła pojawiają się, gdy uważamy, że nie dostajemy tego, czego potrzebujemy. Zdaniem dr. Gilberta Renauda, aby wyzdrowieć, trzeba odnaleźć konflikt, który wywołał chorobę. Gdy konflikt zostaje usunięty, następuje proces samoleczenia.
Metoda The Journey (Podróż), wypracowana przez Brandon Bays, ma na celu właśnie dotarcie do tego pierwotnego konfliktu, który stoi za chorobą. Spotkała się ona z uznaniem zarówno Deepaka Chopry jak i Gilberta Renaud.
Podróż
Brandon zdawała sobie sprawę, że, aby wyzdrowieć, musi zrozumieć przyczynę swojej choroby i „odebrać wiadomość” zaszyfrowaną w guzie. Instynktownie wiedziała, że wszelkie odpowiedzi przyjdą nie z osobowości, nie z „trajkoczącego” umysłu, lecz z ciszy obecnej gdzieś głęboko pod powierzchnią. Kiedy w stanie głębokiej medytacji udała się w swoją pierwszą podróż do wnętrza ciała, postanowiła bezwzględnie zaufać intuicji, pozwoliła by guz „przemówił”. Szybko doświadczyła intensywnego, emanującego ze ścian guza uczucia strachu. Samoistnie pojawiło się stare wspomnienie – scena ukazująca traumatyczne przeżycia z czasów, gdy miała 4 lata. Początkowo nie mogła uwierzyć, że powodem guza, miało być akurat to zdarzenie z przeszłości. Była przekonana, że akurat TO ma już gruntownie przepracowane, przebaczone i że dawno dała sobie z nim radę. Postanowiła jednak mimo wszystko iść za tym, co się pojawiło, nie czynić założeń i pozostać otwartą. Przy wyimaginowanym ognisku spotkała się ze wszystkimi osobami, powiązanymi z tamtym wspomnieniem. Pozwoliła sobie – dziecku odczuwać wszystkie te emocje, których nie mogła doświadczać w chwili samego urazu, wypowiedzieć wszystko, co przez lata leżało jej na sercu. Przy iskrzącym się ogniu rozmawiała z tymi, którzy odegrali w tamtym zdarzeniu ważną rolę. Mogła posłuchać, co mają jej do powiedzenia, dzięki czemu zrozumiała motywy i intencje ich zachowania. Wkrótce pojawił się spokój i głębokie, autentyczne zrozumienie. Przebaczenie.
„Przez cały czas sądziłam, że guz uczepił się mnie, podczas gdy to ja, kurczowo trzymałam się jego, broniąc się przed wspomnieniami, i bolesnymi uczuciami, które w sobie zawierał, a gdy nareszcie odkryłam związane z nim schematy emocjonalne oraz wspomnienia, zamknęłam tę historię raz na zawsze, wówczas guz ostatecznie przestał być mi potrzebny. Gdy problemy zostały rozwiązane, uleczone i przebaczone, guz mógł zniknąć. Wypełnił swoje zadanie i dał mi lekcję.”

Tak narodziła się metoda Podróży. To metoda dla tych , którzy próbowali bez skutku wszystkiego, którzy czują się bezsilni i zniechęceni. Fizyczne dolegliwości są jedynie manifestacją dolegliwości natury emocjonalnej. Podróż nie jest nurzaniem się w starych historiach, traumach i krzywdach. Wręcz przeciwnie – polega na rozwiązywaniu problemu, aby dłużej nie „polował na nasze życie”. By stało się to możliwe musimy najpierw pozwolić sobie na doświadczanie emocji, przeżycie ich bez oceniania. Zwykle uciekamy lub zagłuszamy silne, nieprzyjemne emocje, najczęściej przez objadanie się, telewizję, internet, zakupy, drinka. Wszystko po to, aby zmniejszyć napięcie. Tymczasem tylko skonfrontowanie się z nimi i akceptacja, pozwoli na ostateczne uwolnienie.
Przechodzenie przez kolejne warstwy emocji, to jak obieranie cebuli. Na końcu drogi, głęboko w środku, czeka niezmierzony ocean spokoju, błogość, bezpieczeństwo i uczucie wszechogarniającej miłości. Brandon nazywa to Źródłem. To ono niejako „rozpuszcza” złe wspomnienia. W ten sposób nasi cisi prześladowcy odchodzą i przestają z ukrycia sabotować nasze życie. „Wyswobadzanie się” to prawdziwe wyzwanie, bo często budujemy naszą tożsamość w oparciu o przeszłe krzywdy, dramatyczne zdarzenia. Przywiązujemy się do tych historii, bo właśnie dzięki nim jesteśmy, kim jesteśmy. Pozwolić im odejść wymaga odwagi i działania. To zmiana i fundamentalne pytania:

  • wolę być zdrowy, czy mieć rację?
  • wolę być zdrowy, czy nosić w sobie prawo do poczucia krzywdy, zranienia?.
  • czy jestem gotowy ruszyć z miejsca?

Podróż to tak naprawdę proces wizualizacji. Nie wszyscy potrafią sprawnie operować swoją wyobraźnią. Jednak nawet jeśli nie jesteśmy mistrzami w tej dziedzinie, nie stanowi to żadnej przeszkody, aby w pełni go doświadczać. Wielką zaletą procesu jest jego prostota. Jednak, aby można było przebyć „Podróż” w sposób pełny, potrzeba wsparcia drugiej osoby. Metoda stosowana jest już w szpitalach, na oddziałach onkologicznych, w hospicjach, ośrodkach leczenia uzależnień, wspierania ofiar przemocy, więzieniach, szkołach i innych placówkach edukacyjnych, kościołach, i ośrodkach uzdrowicielskich.
Co ciekawe, od 2008 roku pracownicy holenderskich ministerstw, cierpiący z powodu stresu, wysyłani są na sesje Podróży w akredytowanej przez rząd klinice. Podobnie w Kanadzie i Izraelu prowadzone są programy The Journey dla ministrów z problemami natury emocjonalnej czy fizycznej.
Kursy The Journey, prowadzone przez Brandon przez 44 tygodnie w roku, odbyły się już na 4 kontynentach, w 40 krajach, a samą książkę przetłumaczono na 24 języki. Każdego dnia autorka otrzymuje listy z całego świata, w których ludzie dzielą się radością z uzdrowienia takich chorób jak: depresja, fobie, uzależnienia, napady paniki, bezsenność, chroniczne zmęczenie, przewlekłe bóle, stany zapalne, alergie, choroby serca, choroby skóry, a nawet nowotwory.
Każdy zyskuje natomiast coś najważniejszego, świadomość tego, kim się jest NAPRAWDĘ .

Tekst: Anna Pola Czarnecka, www.innergardens.pl

Foto: Aga Silska
Źródło: B. Bays „Podróż”, 2013; B. Bays „Living The Joyrney”, 2012

2 thoughts on “The Journey, uzdrawiająca podróż

  1. Jestem pod wielkim wrażeniem tego artykułu. Wiem, ze ta metoda działa, ale z radością zapisałabym się na kurs, albo chociaż przeczytała książkę. Gratuluję tekstu. M

  2. Hey there, You have done an excellent job. I’ll definitely digg it and personally suggest to my friends. I am sure they’ll be benefited from this site.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *