P jak potrzeby i P jak pragnienia

Posted on Posted in myślę sobie

Witam w moim pierwszym tłustym i okraszonym skwarkami przedświątecznym poście. Dziś będzie może nie najdłużej, ale przynajmniej w stronę świadomych słodkości. Nie trzeba być psychologiem, aby zauważyć, że co jakiś czas w człowieku ścierają się dwie siły ciągnące w przeciwnych kierunkach. Nie będziemy ich tutaj nazywać ani klasyfikować, bo kolejne etykiety nie są nam potrzebne. Wystarczą nam te, które i tak przysparzają nam wiele problemów. Gdy kilkanaście lat temu przeczytałem w Przebudzeniu mistrza Anthony’ego de Mello zdanie „Jeśli choć raz nazwiesz ptaka, nigdy więcej go już nie zobaczysz” nie wiedziałem, o co chodzi.

Dopiero teraz zaczyna do mnie docierać, że za każdym następnym razem widzimy po prostu etykietkę, więc jak powiedziałby ktoś znający Kurs Cudów „Jak mogę widzieć prawdziwie świat na zewnątrz, jeśli jedyne, co widzę to moje własny nazwy”. Ale do rzeczy… w zasadzie do sił drzemiących w nas wracając… każda z tych sił chce czegoś innego i każda domaga się uwagi, każda z nich ją absorbuje i wywołuje w nas emocje. Emocje powodują nasze rozdarcie, stan ten wpływa na nasze samopoczucie i ocenę sytuacji. Każdy z tych stanów generuje z kolei inne myśli (czasami ze sobą sprzeczne) i przy dłuższym kultywowaniu wbija nas w inne przekonania na temat nas samych, najczęściej niezbyt pochlebne, o takich rodzynkach jak poczucie winy już nie wspominając.

I jakby codziennej goryczy było nam mało okazuje się, że wszystkie one mają jedno tylko źródło: nasza głowa albo jak wolisz Twoja głowa. Moje doświadczenie pokazuje, że najpierw jest myśl, później jest emocja a później ruch w ciele. Wynika z tego, że panując nad głową zapanujesz nad resztą. Jeśli dalej będziesz dokonywał wiwisekcji okaże się, że myśli te wypływają z dwóch małych myślowych „źródełek”. Jedno radośnie wytryskuje wskazując Potrzeby, drugie zaś Twoje Pragnienia. Cóż się okazuje, że szczególnie w okresach, w których dajemy się ponieść emocjom (zwróć uwagę na bierną postawę) dominować zaczynają te drugie, choć na tę samą literkę się zaczynające. Idąc głębiej możesz zobaczyć, że Pragnienia mają jeden ukryty cel – coś w Tobie zaspokoić, bo jeśli przyjrzysz się drugiej koleżance, Potrzebie, zobaczysz, że jej plecak jest znacznie objętościowo skromniejszy, bo słowo uboższy byłoby obraźliwe. Więc idąc za Pragnieniem zaspokajamy „coś”, co w nas wyje i spać nie daje, łatając chwilowo dziurę, a na koniec i tak pozostaje posmak znanej dobrze goryczy, że „już się kończy albo zaraz się skończy” i wracamy do punktu wyjścia o tyle mądrzejsi, o ile sobie to uświadomimy i o tyle mniej zasobni, ile nas taka przyjemność kosztowała.

Sposób?

Świadomość. Tak wiem, łatwo nie jest, ale budowana z większym lub mniejszym mozołem czyni Cię znacznie mniej podatnym na wszelkiego typu „szalone okazje” (które okazjami zazwyczaj są tylko dla wystawcy) i tym bardziej zbliża Cię do Siebie Samego.

A z Tamtego miejsca możesz już Świadomie oddać się Wszystkim Przyjemnościom, Pragnieniom i Potrzebom, jakie tylko napotkasz na swojej drodze, tylko wtedy już świadomie.

Czy to znaczy, że od dziś masz stać się purytaninem ? Nigdy w życiu.

Moja rebirtherka z Warszawy mawiała: rób to co robisz, bylebyś Wiedział Co robisz, bo jeśli będziesz Wiedział nigdy Tego nie zrobisz”.

Życzę Ci Świadomego Smacznego, radości z małych chwil i Świadomości tego, że całą resztę można dostać, kupić albo nauczyć się.

Tekst: Grzegorz Pawlak

Foto: Magdalena Brejdygant

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *