Myśl versus gen

Posted on Posted in mind w wielkim mieście

Podchodząc z szacunkiem do poglądów naukowych, zawsze z radością i nie bez satysfakcji odnotowuję pojawiające się od czasu do czasu publikacje, świadczące o tym, ze nauka zaczyna nadążać za metafizyka i bierze się za tłumaczenie zjawisk określanych cudem. Nie uważam siebie za „poszukiwacza prawdy”, tę etykietkę obrzydziła mi raz na zawsze pewna profesor antropologii w Hunter College. Nie szukam precyzyjnego wytłumaczenia niesamowitych zdarzeń. Ale od wielu lat zajmuję się całkiem prywatnie sposobami na poszerzenie świadomości.

Mimo, że psychologia, antropologia i religioznawstwo dostarczyły mi ogromnie dużo satysfakcji, to mój niespokojny umysł ciągle poszukiwał czegoś, co można by nazwać elementem scalającym wszystkie teorie. To be sure, nie znalazłam go jak do tej pory, ale przyjemność jest w samym poszukiwaniu.

W latach 90-tych zetknęłam się z tzw. „Czwartą Drogą” i wciąż jestem członkiem Gurdjieff’s Foundation w Nowym Jorku. Jest to chyba najbardziej praktyczne podejście do możliwości rozwoju człowieka jako istoty świadomej. Technika medytacji w tym wydaniu jest niezwykle wprost skuteczna, ale nie jest celem samym w sobie. Znam inne praktyki medytacyjne również, jogę, Tai-Chi , system Aro. Dobrodziejstwa płynące z uprawiania medytacji na co dzień są mi znane z wieloletniej praktyki.

Ostatnio moją uwagę zwrócił artykuł Michaela Forrestera* , wiążący zmiany w genach z tzw. mindfullness, (co można przetłumaczyć jako uwaga umysłu wytrenowanego w medytacji). Wygląda na to, że nie jesteśmy skazani na to, co mamy zaprogramowane w genach. Badania naukowe potwierdzają (w końcu!) wpływ myśli na zmiany molekularne w genach.

Jest coraz więcej dowodów na to, że odpowiednio wytrenowany w świadomym myśleniu umysł może mieć dobroczynny wpływ na zdrowie. Dlatego naukowcy od dawna szukają odpowiedzi na pytanie, jak powiązać pewne praktyki medytacji i świadomego myślenia ze zmianami zachodzącymi w ciele człowieka. Nowe badania** przedstawiły pierwsze dowody konkretnych zmian molekularnych w ciele w następstwie intensywnego zaangażowania w praktykę medytacyjną.

Eksperyment trwał jeden dzień i obejmował dwie grupy: pierwszą stanowiły osoby wyspecjalizowane w medytacji, drugą (kontrolną) osoby niezaangażowane mentalnie w proces. Po ośmiu godzinach badania, w pierwszej grupie zaobserwowano wyraźne różnice molekularne i genetyczne, miedzy innymi w genach odpowiedzialnych za infekcje i które są zazwyczaj celem dla leków przeciwbólowych i przeciwzapalnych. Te same geny odpowiadają również za lepsze i szybsze radzenie sobie ze stresem. W drugiej grupie nie odnotowano żadnych zmian.

Już wcześniejsze badania kliniczne dotyczące infekcji wskazywały na pozytywne, lecznicze efekty stosowania medytacji czy praktyki mindfulness.

Znana i potężna organizacja zdrowotna, American Heart Association, popiera praktykę medytacji jako sposobu zapobiegania chorobom serca i układu krążenia.

Aktywność genów zmienia się na skutek percepcji

Biolog, dr Bruce Lipton od dawna popularyzuje pogląd, że działanie genów podlega codziennym zmianom. Percepcja wpływa na rozmaite procesy chemiczne w ciele człowieka w zależności od tego, jak układ nerwowy interpretuje otoczenie. Nasz odbiór rzeczywistości staje się czymś, w co wierzymy, staje się przekonaniem, nawet jeśli interpretacja jest mylna. Praca umysłu uważnego, wytrenowanego w praktyce medytacji powinna polegać na tym, aby percepcja zgadzała się z rzeczywistością. Umysł dostosuje całą chemię organizmu tak, aby nasze przekonania (percepcja jako interpretacja) się potwierdziły. Upraszczając, można powiedzieć, ze zmieniając myśli, zmieniamy los pewnych komórek w naszym ciele.

Mimo iż naukowe odkrycia z tej dziedziny są zupełnie świeże, sam pogląd nowy nie jest. Budda nauczał, ze jesteśmy tacy, jakie są nasze myśli, a wielu kolejnych guru i nauczycieli, w tym współczesny nam dr Deepak Chopra, z wdziękiem popularyzowali ten element buddyzmu. Teraz nauka, zbliżając się coraz bardziej w swych tezach do starożytnych religii i filozofii, być może przedstawi nam konkretny model biologiczny obrazujący jak to działa na poziomie fizycznym.

Myśli i podświadomość

Wyniki opisanego powyżej eksperymentu, jak również wielu innych badań klinicznych wydają się zachęcać do praktykowania medytacji i mindfulness. Choć warto tu wyraźnie odróżnić je od tzw. pozytywnego myślenie i wspomagających afirmacji, pamiętając, że ogromny obszar naszego umysłu wypełniają podświadome myśli i przekonania. Dotarcie do nich i zmiana na takie, które zapewnia zdrowie i sukcesy wymaga dużo większego wysiłku niż powtarzanie afirmacji.

Praktyka medytacji i uwagi umysłu jest już więc udowodnionym pomocnym narzędziem. Pozostaje pytanie, jak dalsze badania naukowe mogą nam ułatwić ten proces, pozwalając zrozumieć mechanizm zmian genów i komórek.

Tekst: Teresa Wojciechowski
foto: Aga Silska

* „Researchers Finally Show How Mindfulness and Your Thoughts Can Induce Specific Molecular Changes To Your Genes”

** badania opublikowane w międzynarodowym magazynie „Psycho-neuro-endocrinology”International Society of Psycho­neuro­endocrinology

2 thoughts on “Myśl versus gen

  1. Rewelacyjny artykul Teresy Wojciechowskiej i swietnie sie wpasowuje w Pyszne Życie. Myslę, że dzięki istnieniu Pysznego wszystkim nam bedzie zylo sie lepiej. Wielkie dzieki.

  2. Excellent post. I was checking constantly this weblog and I am inspired! Very helpful information particularly the last part 🙂 I handle such info a lot. I was looking for this particular info for a very lengthy time. Thanks and good luck.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *