Głos ma głos

Posted on Posted in dusza i umysł

Głos to podstawowe narzędzie w terapii muzyką, a zarazem instrument, z którym się rodzimy. Zawsze mamy go przy sobie. Bez specjalnego treningu wiemy jak go używać. Nie musimy posiadać też żadnych umiejętności wokalnych ani muzycznych, aby korzystać z dobrodziejstw swojego głosu.

Tylko niewielu na świecie zdaje sobie sprawę, jaki zasięg ma fenomen, którym jest potęga ludzkiego głosu. Jeśli istnieje jakikolwiek ślad cudu na świecie, prawdziwej magii, to jest nim głos właśnie”.

Habrat Inayat Khan

Gdybyśmy mogli cofnąć czas o kilka tysięcy lat, zobaczylibyśmy, że śpiew odgrywał ogromną rolę we wszystkich kulturach świata, np. mnisi intonowali mantrę, szamani śpiewem uzdrawiali. Wciąż pragniemy wyrażać się poprzez śpiew, choć większość ludzi nie jest świadoma pierwotnej, uzdrawiającej mocy głosu. Zdarza się, że nie lubimy barwy własnego głosu, wstydzimy się śpiewać. Według Shirlie Roden, autorki książki „Sound Healing”, oddzielając się od własnego głosu, odseparowujemy się od samych siebie. Rosnąca liczba nauczycieli i terapeutów wykorzystujących ludzki głos jako instrument leczenia, wspomagania rozwoju osobistego oraz wychowywania, potwierdza jego rangę.

Pojawiamy się na świecie jako witalne, spontaniczne istoty, a odgłosy takie, jak śmiech, płacz, jęk, westchnienia, pomruki, czyli tzw. dźwięki naturalne, tak swobodnie artykułowane przez dzieci, sygnalizują coś istotnego: ból lub przyjemność, radość lub smutek, wysiłek lub rozkosz. Stanowią przyrodzoną, uniwersalną ekspresję ludzi pod każdą szerokością geograficzną, niezależnie od kultury społeczeństwa i języka jakim się posługują. W miarę jak stajemy się dorośli, jesteśmy uczeni, że dźwięki te są niepożądane, wstydliwe, niegrzeczne i powinny być raczej tłumione, z wyjątkiem szczególnych okoliczności. Tymczasem, zarówno śmiech jak i płacz są bardzo ważnymi elementami zachowania zdrowia. Dowiedziono, że ludzie którzy pozwalają sobie na łzy smutku lub rozpaczy, rzadziej zapadają na choroby uwarunkowane stresem. Samo słowo „emocje” w języku angielskim: emotions, oznacza „wychodzenie z”. Liczne badania naukowe pokazują, że ekspresja emocji (zarówno pozytywnych jak i negatywnych) poprzez dźwięk jest terapeutyczna, oczyszczająca, warunkuje równowagę emocjonalno-fizyczną.

W miarę jak dorastamy, głos odzwierciedla zmiany, jakie się w nas dokonały. Dźwięki jakie wydajemy, język którego używamy i muzyka naszego głosu mówią wiele o tym, kim jesteśmy – ujawniają różne aspekty naszej osobowości, aktualnie przeżywane uczucia, psychiczne zahamowania, poczucie komfortu lub dyskomfortu w naszym ciele. Jak zauważa Paul J. Moses w książce „The Voice of Neurosis”, kiedy emocje są blokowane przez intelekt, głos odzwierciedla te zahamowania. Bardzo wcześnie otrzymujemy odpowiedź świata zewnętrznego na nasz głos, na sposób, w jaki się bawimy, mówimy, rozmawiamy. Ta interakcja nas kształtuje, wpływa na samoocenę, a także na stosunek do własnego głosu i przejawiania się w świecie. Wszyscy mamy swoją własną, niepowtarzalną barwę głosu, unikalną, podobnie jak linie papilarne. Jeśli polubimy swój głos i damy mu „głos” to – jak twierdzi Aneta Łastik, pedagog i nauczycielka śpiewu, autorka książki „Poznaj Swój Głos” – niemal na pewno polubimy też i zaakceptujemy samego siebie.

Nieświadomie używamy głosu w sposób terapeutyczny przez całe swoje życie. Ludzie wyrażają cierpienie poprzez konkretne dźwięki, które zarazem pomagają to cierpienie uśmierzyć.

Do najważniejszych technik wokaloterapii należy wydawanie spontanicznych dźwięków, w celu uzyskania efektu terapeutycznego. Najczęściej stosowana jest intonacja przedłużonych tonów, zwykle samogłosek A,E,I,O,U – dla pozbycia się nagromadzonych emocji i zminimalizowania napięć. Wokaloterapia nie jest tym samym, co muzykowanie – nie musi sprawiać przyjemności słuchającym ani mieć walorów artystycznych.

Udowodniono, że śpiewanie jest sposobem na uwalnianie w ciele różnych ważnych związków chemicznych i hormonów, m.in. dopaminę, oksytocynę i serotoninę. Naukowcy w Stanach Zjednoczonych, Anglii, Kanadzie, Niemczech odkryli, że śpiewanie dobroczynnie wpływa na nasz nastrój poprzez uwalnianie endorfin w organizmie. Endorfiny z kolei zwiększają relaksację, wyciszają umysł i poprawiają samopoczucie. Znacząco zmniejszają również stres, polepszają funkcjonowanie systemu immunologicznego. W badaniach prowadzonych na Uniwersytecie we Frankfurcie odkryto, że po tym jak członkowie chóru przez godzinę śpiewali Requiem Mozarta, nastąpił znaczący wzrost koncentracji we krwi immunoglobuliny A (proteiny obecnej w systemie odpornościowym, stanowiącej 15-20% przeciwciał) oraz hydrokortyzonu, hormonu o właściwościach odstresowujących. Wiele innych testów przeprowadzonych z udziałem chórów, potwierdziło także spadek pulsu i obniżenie ciśnienia krwi u śpiewających. Zauważono także, iż głębokie oddychanie, które towarzyszy wokalizacji, dotlenia krew, co poprawia zdolność koncentracji.

Śpiew daje możliwość „dania głosu” całej gamie najtrudniejszych uczuć, to swoiste katharsis, emocjonalne oczyszczenie. Leczenie muzyką to współcześnie również jedna z form psychoterapii. Pomaga w rozładowywaniu napięć, zwiększaniu poczucia własnej wartości, pokonywaniu nieśmiałości oraz w identyfikowaniu i wyrażaniu swoich uczuć. Śpiewając czy intonując, ujawnimy prawdziwych siebie, więc mierzymy się z lękiem przed brakiem akceptacji. Proces odnajdywania autentycznego głosu, jego pełnego brzmienia, jest metaforą odkrywania swojego prawdziwego „ja”.

Śpiew ptaków, jak zauważa Olivier Sacks w swojej książce „Muzykofilia” ma funkcję adaptacyjną i jest używany m.in. jako narzędzie wytyczania terytorium. O wiele trudniej zrozumieć ludzką potrzebę śpiewania. A jednak, ponad wszelką wątpliwość, stanowi ono składową bycia człowieka i nie ma takiej kultury, w której sztuka wokalna nie byłaby wysoko rozwinięta i ceniona. W micie o Orfeuszu, młodzieniec, śpiewający niebiańsko słodkim głosem, schodzi do podziemnego świata, aby odnaleźć zaginioną miłość, ukochaną Eurydykę. Po drodze musi jednak stawić czoła demonom i licznym wyzwaniom. Odkrywa, że dysponując jedynie własnym głosem, może przezwyciężyć każdą przeszkodę.

My też możemy odkryć, że mamy do dyspozycji potężne narzędzie, które okiełzna nasze demony: złość, urazę, żal, wstyd i wiele innych trudnych emocji. Możemy sięgnąć po stary jak ludzkość instrument dla lepszego, pełniejszego życia.

tekst: Anna Pola Czarnecka, www.innergardens.pl
opracowanie: Grażyna Nieznańska-Mikiciuk
foto: Aga Silska

Źródła: Łastik A., Poznaj Swój Głos, Warszawa, Wydawnictwo Studio Emka 2009; Roden S., Dźwięk Healing - Jak korzystać z uzdrawiającą moc ludzkiego głosu, Londyn, Judy Piatkus Wydawcy 1999; Sacks O., Muzykofilia. Opowieści o Muzyce i Mózgu, Poznań, Wydawnictwo Zysk i S-ka 2007, 2008.

One thought on “Głos ma głos

Pozostaw odpowiedź Tajka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *