Epoka lodowcowa?

Posted on Posted in myślę sobie

Monotonia lejącego deszczu
i niskie ciśnienie nie sprzyjają twórczej koncentracji.
Mimo to twardo trwałam przed komputerem, do momentu,
gdy raptem zdałam sobie sprawę, że z zimna grabieją mi palce.

To nie koło podbiegunowe…

…siedzę w przytulnym mieszkaniu, na trzecim piętrze, w centralnej Europie, mamy czerwiec za pasem, więc o co chodzi?

Czy rzeczywiście opowieści w rodzaju „kiedyś było lepiej” znajdują swoje potwierdzenie nawet w kwestiach klimatycznych? Postanawiam to wyświetlić.

Klimat na ziemi nie jest stały i są dowody naukowe, że zdarzały się epoki cieplejsze
i zimniejsze. I nie chodzi tu wcale o czasy prehistoryczne. Bezpośredni wpływ na to ma, co wydaje się dość oczywiste, aktywność słońca. Alu już nie tak oczywista jest jego kapryśność. Ostatnim obserwowanym okresem bardzo słabej aktywności słonecznej
i związanych z nią niższych temperatur były lata 1790-1830, zwane przez naukowców minimum Daltona.

Dzisiejsza wiedza pozwala nam stwierdzić, iż dodatkowym czynnikiem ochłodzenia klimatu były wybuchy wulkaniczne, w wyniku których pył dostał się do atmosfery.
Jedna z niewielu istniejących wówczas w Europie, stacja meteorologiczna w Oberlach, odnotowała spadek średnich temperatur o 2 st.C. Wbrew pozorom taka różnica jest bardzo odczuwalna – dla porównania to różnica między dzisiejszą Warszawą
a Sztokholmem.
W 1816 roku w ogóle nie było lata w Europie, a zniszczone uprawy spowodowały wręcz klęskę głodu.

Czy obecnie możemy już mówić o ochłodzeniu?
Czy przed nami perspektywa lata bez lata?

Wygląda na to, że tak.

Zmarły w 2004 roku niemiecki astrolog i z zamiłowania klimatolog już w 1989 roku przewidział kolejne „minimum”, a dziś uczeni z NASA to potwierdzają.
Rosyjscy naukowcy, Vladimir Bashkin, Kierownik Laboratorium „VNIIGAZ” i Rauf Galiullin
z Instytutu Podstawowych Problemów Biologicznych Rosyjskiej Akademii Nauk, po latach badań stwierdzili nawet, że w 2014 r. Ziemię czeka poważne ochłodzenie. Twierdzą oni wręcz, że zacznie się mała epoka lodowcowa. Główną przyczyną jest stale malejąca liczba czarnych plam na słońcu. Inaczej niż wskazywałaby logika, im więcej czarnych plam tym aktywność słoneczna wyższa, bo promieniowanie wokół plam jest wielokrotnie silniejsze.
A naukowcy zapowiadają bardzo niewielką aktywność słońca w zakresie generowania plam na najbliższe 40-lecie!
Od roku 2009 (choć w środowiskach naukowych nie ma zgody, co do dokładnej daty jego rozpoczęcia) trwa cykl słoneczny nr 24, który będzie najsłabszym od 100 lat.
Ale to nie koniec. Punkt krytyczny miałby przypadać dopiero na rok 2030.

Czy kapryśność i jednak częściowa nieprzewidywalność Dziennej Gwiazdy może nas jeszcze pozytywnie zaskoczyć, nie odbierając nam nadziei na piegi i leżaki?

tekst: Magda Brejdygant
źródła: Instytut Fizyki Słońca amerykańskiej agencji NASA, WP, Losy Ziemi.
foto: Aga Silska

 

One thought on “Epoka lodowcowa?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *