Emocje i dzikie konie

Posted on Posted in mind w wielkim mieście

Kilka lat temu pracowałam jako Marketing Director w nowojorskiej firmie produkującej witaminy i suplementy dla koni. Nie była to jakaś ogromna, obezwładniająca korporacja, ale za to dobrze znana na rynku z powodu znakomitej jakości produktów.

Właścicielem firmy był dość niezwykły człowiek.
Urodzony i wychowany na końskiej farmie w Oklahomie, osiągnął mistrzostwo w ujeżdżaniu koni i to we wszystkich kategoriach. Jego późniejsza kariera odbiegła znacznie od hodowli i treningu koni, ale jako człowiek wszechstronnie wykształcony i prawdziwie renesansowy, w wielu dziedzinach był mistrzem. Biznes był tylko jedną z nich. Być może najważniejszym i przewodnim motywem jego życia była praca nad sobą, osiąganie świadomości i przekazywanie doświadczenia innym. Zresztą do dzisiaj jest związany z Fundacją Gurdżijewa w Nowym Jorku, gdzie wraz z grupą studentów w rożnym wieku poświęca się tzw. Pracy.
W skrócie, Praca polega na osiąganiu świadomości siebie, byciu obecnym, pamiętaniu siebie. Do tej Pracy i jej zasad jeszcze może kiedyś wrócimy, a dzisiaj chciałam opowiedzieć czego się dowiedziałam od mojego ówczesnego szefa w sprawie oswajania dzikich koni.

Nie da się osiągnąć niczego dobrego przemocą, siłą i gwałtem. Potrzebne narzędzia to łagodność, cierpliwość, dobroć i spokojne zdecydowanie.
Tylko w ten sposób, a w każdym razie najszybciej i najskuteczniej oswaja się dzikiego konia. Aby dał się osiodłać i robił to co chcemy, musimy go poznać, a on nam musi zaufać. Jest coś niesłychanie przejmującego w momencie kiedy pozyskujemy współpracę, a nawet przyjaźń tak potężnego zwierzęcia, jakim jest koń.

Podobnie pracuje się z negatywnymi emocjami.
Każdy z nas wie, ile energii pojawia się w trakcie przeżywania negatywnych emocji. Czasem wydaje się, że są nie do okiełznania. Właśnie tak jak dzikie konie. Nawet mówimy czasem o nich podobnie, że emocje nas poniosły…Spójrzmy czy można okiełznać i oswoić dzikie konie naszych emocji.
Nie da się ich wyeliminować kompletnie tak, żeby się w ogóle nie pojawiały.

Nawet Dalajlama potwierdził to niegdyś w rozmowie ze słynnym psychologiem, Paulem Ekmanem. Dodał jednak coś ważnego, mianowicie, że mamy możliwość osiągnięcia takiej siły, żeby nad nimi zapanować, pozwolić im odejść lub zostać.

Kluczem jest przede wszystkim świadomość tych emocji.
Pozwolić im się pojawić, aby je dokładnie obejrzeć. Łagodnie, spokojnie, bez osądzania, zauważyć wszystkie myśli, które się przy okazji pojawią. Dobrze wytrenowany w medytacji umysł jest w stanie dokonać szczegółowej i drobiazgowej obserwacji swojego stanu, a także wszystkich sensacji na poziomie fizycznym. Obejrzeć, odnotować spostrzeżenia i skierować uwagę na oddech, nie odrzucając ani tej emocji ani towarzyszących jej myśli.

Świadomość siebie jest kluczowym elementem inteligencji emocjonalnej. Między innymi dlatego, ze świadomość angażuje nową korę mózgową w trakcie doznawania emocji. Aktywują się te same rejony, które są odpowiedzialne za skupioną uwagę i używanie języka.

Dobra wiadomość jest taka, że nie musimy czekać na pojawienie się negatywnych emocji w jakiejś sytuacji życiowej, żeby przetrenować umysł w radzeniu sobie z nimi. Techniki medytacyjne są tu wielka pomocą, a ja się odwołam do krótkiego ćwiczenia, zamieszczonego w rozdziale “Ujeżdżanie emocji” z książki Chade-Meng Tan, Search Inside Yourself.

Ćwiczenie to wykonywane w grupie, może być poprzedzone rozmową uczestników o sytuacjach, które często w ich życiu wywołują negatywne emocje, czyli tzw. wyzwalaczach (ang.- triggers). Każdy krótko ma odpowiedzieć na 3 pytania:

1. Co się wydarzyło?

2. Jakie uczucia się pojawiły, co zauważyliśmy najpierw – np. złość, poczucie krzywdy, odwrót-ucieczka

3. Gdzie dało się to odczuć w ciele?

Jeśli ćwiczymy indywidualnie, przed ćwiczeniem, pomyślmy o jakiejś sytuacji z wyzwalaczem emocjonalnym, zadając sobie powyższe pytania.

Oto ćwiczenie:

Skupienie uwagi

Zacznij od 3 głębokich oddechów. Spokojnie, łagodnie, skieruj uwagę na oddech. Zauważ wdech, wydech i przestrzeń miedzy nimi.

Negatywne emocje

Przypomnij sobie jakieś wydarzenie czy przeżycie związane ze złością, frustracją lub poczuciem krzywdy. Wydarzenie może być wywołane przez jakiś wyzwalacz. Spróbuj odtworzyć w pamięci wszystkie związane z tym odczucia i reakcje.

Opanowanie Negatywnej Emocji

1. Zatrzymaj się i oddychaj – komenda “stop” w momencie pojawienia się wyzwalacza jest niezbędna. Dodatkowo wzmocnimy ją przez skupienie uwagi umysłu na oddechu i niereagowaniu. Można stosować powolny, głęboki oddech. Zostajemy w tym stanie przez 30 sekund.

2. Zauważ obecności emocji poprzez uświadomienie sobie, co się dzieje w ciele – skieruj uwagę na ciało. Jak czujesz te emocje i gdzie? Co się dzieje na twarzy, w karku, ramionach, klatce piersiowej i plecach. Zauważ różnice napięcia i temperatury.

3.Obserwuj bez osądzania – najważniejsze w tym momencie jest przeżycie tej emocji nie jako zjawiska egzystencjalnego, ale raczej jako wydarzenia fizjologicznego. Np. nie “jestem zła” tylko “czuje złość w sobie”.

Dajmy temu chwilę, np. 60 sekund, żeby przyjrzeć się fizjologii tej emocji w całym ciele.

Refleksja – 30 sekund

Skąd przyszło to emocjonalne przeżycie? Czy wiążą się z tym wspomnienia, jakaś historia? Jeśli wiąże się to z inną osobą, spróbuj spojrzeć na siebie z punktu widzenia tej osoby. Zobacz, co ona widzi, patrząc na ciebie. Przypomnij sobie zdanie z medytacji życzliwości: “Każdy chce być szczęśliwy. Ta osoba myśli, ze zachowując się w ten sposób broni swojego szczęścia, jakie by ono nie było”.
Wprowadzamy w ten sposób perspektywę, bez oceny czy to jest dobre czy złe.

Reakcja – 60 sekund

Pomyśl, w jaki sposób mogłabyś się zachować w tej sytuacji, żeby wynikło z tego coś pozytywnego lub wyobraź sobie tylko najżyczliwszą, najbardziej pozytywną reakcję. Jak by to mogło wyglądać?

Powrót do Równowagi

Wróć do chwili obecnej. Skieruj uwagę z powrotem na oddech. Zaciśnij mocno dłoń w pięść jakby przytrzymując resztki doświadczonej niedawno emocji. Powoli otwórz dłoń uwalniając energię.

Skieruj znowu uwagę na ciało lub oddech, gdziekolwiek umysł czuje się bardziej stabilny. Zostań tam jeszcze przez następną minutę.

Tyle samo ćwiczenie. Można jeszcze dodać, że świadomość siebie, poznanie swoich emocji i wszystkich odczuć z nimi związanych jest pracą niełatwą, ale zdecydowanie wartą zachodu.

Być może, stosując powyższe nieskomplikowane ćwiczenie, dojdziemy do pewnego mistrzostwa w panowaniu nad emocjami, tak, aby nie być jak ten jeździec ze starej, chińskiej bajki, który na pytanie dokąd jedzie odpowiedział: “nie wiem, zapytaj się mojego konia”.

tekst: Teresa Wojciechowska

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *